A jednak przyszła miłość... : Publikacje i porady : Moje-wesele.net.pl

A jednak przyszła miłość...

Kategoria: Nasze historie

Po wielu uczuciowych niepowodzeniach i zawodach dałam sobie spokój, dałam za wygraną.

Kiedy zaczęłam uczelnię nie miałam żadnych planów związanych z poszukiwaniem miłości mojego życia. Moim jedynym celem było zdobycie dyplomu, wykształcenia. Poznałam za to wiele wspaniałych przyjaciół, koleżanek i... kolegów, lecz o żadnym z nich nie myślałam w kategorii faceta na męża. Tak było do czasu, kiedy los postawił przypadkiem na mojej drodze Piotra. To zmieniło wszystko, absolutnie wszystko...

Piotr wydał mi się na początku sztywnym i nudnym facetem, jak przystało na studenta informatyki. Jego wygląd też nie powalał na kolana, ale miał w sobie to coś... wyjątkowo dobre serce...

Na początku nasze spotkania były krótkie, jednak z czasem zamieniły się w długie spacery i kolacje, podczas których poznawaliśmy się coraz lepiej. Czułam, że Piotr żywi do mnie coraz większe uczucie, i że skrycie myśli o zaproszeniu mnie na randkę. I jednego dnia, pod koniec pewnego pięknego spaceru zapytał, czy możemy sie umówić... W drodze powrotnej do domu nieustannie zadawałam sobie pytanie, czy dobrze zrobiłam zgadzając się na wspólne wyjście? To już nie miała być tylko przyjacielska kolacja, ale coś więcej.

W przypływie emocji napisałam do niego smsa: „Czy na pewno tego chcesz?” Odpowiedział, że gdyby nie chciał, nie prosiłby o to. Dodał również, żebym była spokojna.

Oboje szukaliśmy lepszego życia. Na uczelni chcieliśmy zdobyć odpowiednie wykształcenie, a dostaliśmy największe szczęście o jakim można marzyć - WIELKĄ MIŁOŚĆ. Piotr przyznał mi się do tego, że sam też już zrezygnował z poszukiwań tej jedynej. Aż tu nagle pojawiłam się ja.

Jego przyjaciel Paweł, odradzał mu związek ze mną, twierdząc, że do siebie nie pasujemy. Jednak Piotr nie posłuchał przyjaciela, podążył za głosem serca.... Piotr zakochał się we mnie na zabój. Poza mną świata nie widział.

Ku mojemu zaskoczeniu, po czterech miesiącach spotykania się, pewnego deszczowego, pochmurnego dnia zabrał mnie w nasze ulubione zaciszne miejsce w pobliskim parku, zaprowadził pod piękną płaczącą wierzbę. Tam, pod koroną opadających gładko gałęzi uklęknął, spojrzał mi prosto w oczy i.... oświadczył mi się! Łzy wzruszenia i szczęścia pojawiły się w moich oczach. Oczywiście powiedziałam: TAK!!!

Od tego czasu minęło już kilka lat. Jesteśmy wciąż w sobie zakochani i bardzo, bardzo szczęśliwi. Czasem z łezką w oku wspominamy czasy, kiedy i ja i on przekreśliliśmy szanse na znalezienie miłości. Teraz, razem, w pełni szczęścia, snujemy plany o naszej wspólnej, wspaniałej przyszłości...

- andzia -



Słowa kluczowe: miłość | zakochani | plany


Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Wyświetlenia: 1085

Publikacja użytkownika:


bzyk
Firma:
Zespół Muzyczny Replay

Publikacje bzyk

Hefi i BartekMy poznaliśmy się przez czat z tym tylko że żadne z nas nie ...
Ile kosztuje ślub i wesele?Ustalenie budżetu weselnego jest sprawą podstawową, bowiem od tego ...
Gdy miłość puka do drzwiTo był jakiś pechowy dzień. Wszyscy faceci się na mnie uwzięli, ...
Martyna i AdamNasza historia jest zwyczajna.... Poznaliśmy się przez moich ...
Przykładowe menu weselnePodstawą udanego wesele jest dobra orkiestra i ... wyśmienite ...
Kontakt Regulamin
Logowanie Rejestracja
Copyright © 2010-2013 MojeWesele.net Wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu