Tak to było... : Publikacje i porady : Moje-wesele.net.pl

Tak to było...

Kategoria: Nasze historie

Ponieważ mi nie układało się w związku i czułam się niedoceniana chciałam mojemu wtedy facetowi zrobić na złość i żeby może zaczął być zazdrosny... więc weszłam na czat wrocławski, rozmawiałam z kilkoma ale jakoś z żadnym nie szczególnie mi się gadało...
Już nie pamiętamy czy to Bartek do mnie czy ja do niego pierwsza zagadałam (on wszedł wtedy pierwszy raz na czat bo mu się nudziło) ... Rozmawialiśmy tam dość krótko bo przenieśliśmy się na gg :twisted: ... Nie ukrywałam, że mam faceta - on nie szukał nikogo... Wiedział o mnie wszystko oprócz tego jak wyglądam. Wiedział o kłótniach i tych miłych chwilach z tamtym, czasami potrafił pocieszyć i jakoś rozładować moje zdenerwowanie... Potrafiłam pół dnia spędzić przy kompie rozmawiając z nim na gg, czekaliśmy na siebie... Przypuszczam też że nie raz musieliśmy jeździć tymi samymi tramwajami bo ja mieszkałam niedaleko jego uczelni a on niedaleko mojej :) ale nie wiedziałam jak wygląda....
I tak minęły wakacje i kilka ładnych miesięcy... Potrafiliśmy gadać na każdy temat bo wiedzieliśmy że nie spotkamy się nigdy a bynajmniej nie będziemy ze sobą... Bo ja mam faceta, a nie jestem i nie byłam osobą, która kręci z kimś na boku...
Dodam że mój facet nie miał przeciwko nic że rozmawiam z Bartkiem na gg. Bo to były normalne rozmowy a nie flirt...
Nadszedł styczeń (18.01.2005) pokłóciłam się z tamtym do tego stopnia że spakowałam część rzeczy i wyniosłam się od niego (czasami nocowałam u niego w akademiku) - zapłakana zadzwoniłam do Bartka bo niezabardzo wiedziałam co zrobić (tzn miałam gdzie spać :) ) chodziło bardziej o wsparcie... Umówiliśmy się na przystanku i rzeczą rozpoznawczą miały być moje czerwone buty :)
Spotkaliśmy się, wyłączyłam tel. żeby tamten się nie dobijał bo miałam go dosyć, Bartek odprowadził mnie do mojego pokoju w akademiku, zostawiłam rzeczy i poszliśmy na rynek do pub'u, ja zapłakana i wkurzona... Udało mu się jakoś sprawić że zapomniałam o wszystkim i zaczęłam się śmiać... Namówił mnie żebym tamtemu dała szanse bo nie lubi jak jego znajomym wali się związek...
Wróciłam do tamtego - ale czekałam aż zrobi coś nie tak żeby sie od niego uwolnić bo męczył mnie ten związek a bałam się ot tak poprostu odejść (facet był nieprzewidywalny), nie musiałam długo czekać :/ Koleżanka miesiąc później przyszła i powiedziała że tamten gdyby nie jej facet zdradziłby mnie z jakąś laską na imprezie, na którą poszedł nota bene po naszym tamtym rozstaniu...
Nie wytrzymałam i wyszłam i już do niego nie wróciłam ...
Spotykaliśmy się z Bartkiem codziennie - rozmawialiśmy, śmialiśmy się... Było mi z nim dobrze jak z przyjacielem... Ale oboje zauważyliśmy coś "niepokojącego" zaczęliśmy za sobą tęsknić, czekaliśmy na spotkania...
W końcu 23.02.2005 dostałam buziaka w czoło :) - kiedyś powiedziałam Bartkowi że tata mnie całował w czoło i bardzo to lubiłam... Ale po jego pocałunku poczułam się jakbym się uniosła, chodziłam z motylkami w brzuchu... A jego koledzy na uczelni pytali się czy jest naćpany bo nie kojarzy nic i nie ma z nim kontaktu :P :inloved:
Wieczorem tego dnia jak się znowu spotkaliśmy Bartek powiedział mi że nabroiłam i że kocha mnie... Cóż mogłam odpowiedzieć... :heart2: czułam to samo, ale ja się pierwsza bym nie przyznała żeby nie stracić przyjaciela...
I tak później się potoczyło - w sumie od tamtego momentu wiedzieliśmy że już na zawsze będziemy ze sobą...
Sporo nas łączy, ale jednocześnie jesteśmy totalnie różni...
Nigdy bym nie uwierzyła komuś kto powiedziałby mi że Bartek będzie moim przyszłym mężem...



Słowa kluczowe: Historia | miłosna |


Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Wyświetlenia: 1623

Publikacja użytkownika:


bzyk
Firma:
Zespół Muzyczny Replay

Publikacje bzyk

Hefi i BartekMy poznaliśmy się przez czat z tym tylko że żadne z nas nie ...
Przykładowe menu weselnePodstawą udanego wesele jest dobra orkiestra i ... wyśmienite ...
Martyna i AdamNasza historia jest zwyczajna.... Poznaliśmy się przez moich ...
A jednak przyszła miłość...Zawsze myślałam, że znajdę odpowiednią dla mnie osobę… Byłam ...
Gdy miłość puka do drzwiTo był jakiś pechowy dzień. Wszyscy faceci się na mnie uwzięli, ...
Kontakt Regulamin
Logowanie Rejestracja
Copyright © 2010-2013 MojeWesele.net Wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu